Mam nadzieję,że Szanownej Komisji się spodoba, bo naprawdę napracowałyśmy się!
Efekt 1 wersji wyglądał tak:
Stwierdziłyśmy, że jest ok. Wszystko posprzątałyśmy ( siano, patyki, wata, brokat, klej )
a Pan Mąż zapytany o efekty naszej pracy rzekł : " Co tu tak pusto?"
Ponieważ nie mogłam odmówić mu racji trzeba było się znowu wziąć do roboty.
Efekt:
Doszło troszkę siana ( jak to w stajence ), śniegu z waty i kryształków plastikowego lodu.
Osiłek zyskał pożywienie w postaci modelinowej marchewki, którą kiedyś zrobiła starsza cóka.
Popełniłam jeszcze dwa serduszka - mistrzostwo świata w krawiectwie to to nie jest
ale będą ślicznie wyglądały na choince.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz